Wprowadzenie: wielka nieobecność naszych czasów
Żyjemy w czasach pełnych paradoksów. Nigdy wcześniej nie dysponowaliśmy tak ogromną wiedzą na temat wychowania, psychologii dziecka i rozwoju człowieka, a jednak kryzys ojcostwa nigdy nie był tak widoczny. Miliony dzieci dorastają bez obecności ojca; inne mają go fizycznie obok siebie, lecz jest on nieobecny emocjonalnie lub duchowo. Współczesna kultura często sprowadziła ojcostwo jedynie do roli dostarczyciela środków do życia albo – na drugim biegunie – utożsamiła autorytet z autorytaryzmem, czyniąc każdą formę przewodzenia w rodzinie czymś podejrzanym.
Kościół katolicki jednak nigdy nie przestał głosić głęboko wyzwalającej prawdy: ojciec posiada wyjątkową, niezastąpioną misję, zamierzoną przez Boga od samego początku stworzenia.
Nie jest to przywilej, lecz powołanie.
Nie władza, lecz służba.
Nie wyższość, lecz odpowiedzialność, z której każdy ojciec będzie musiał zdać sprawę przed Bogiem.
Kiedy tradycja chrześcijańska mówi o pater familias, nie przywołuje jedynie rzymskiej instytucji prawnej, lecz prawdziwą posługę domową. Chrześcijański dom jest małym Kościołem (Ecclesia domestica), a ojciec jest powołany, by być pierwszym katechetą, pierwszym obrońcą, pierwszym wzorem cnót i pierwszym świadkiem miłości Boga wobec swoich dzieci.
W społeczeństwie, które próbuje wychowywać dzieci bez Boga i w którym tożsamość, moralność oraz prawda wydają się podlegać negocjacjom, nigdy nie było tak pilne, aby na nowo odkryć postać świętego ojca.
Ponieważ dzieci potrzebują czegoś więcej niż wygodnego życia.
Potrzebują przewodnictwa.
Potrzebują przykładu.
Potrzebują mężczyzny, który poprowadzi je do Chrystusa.
Bóg zechciał objawić się jako Ojciec
Nie jest przypadkiem, że kiedy Jezus Chrystus uczył swoich uczniów modlitwy, nie rozpoczął jej słowami:
„Wszechmogący Boże…”
Ani:
„Stwórco wszechświata…”
Lecz powiedział:
„Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie…” (Mt 6,9)
Ludzkie ojcostwo ma swoje źródło w samym ojcostwie Boga.
Święty Paweł pisze:
„Dlatego zginam kolana przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi.” (Ef 3,14–15)
To stwierdzenie ma niezwykłą głębię.
To nie człowiek wymyślił ojcostwo.
To Bóg je ustanowił.
Każdy ojciec jest powołany do tego, by – choć niedoskonale – odzwierciedlać miłość Ojca Niebieskiego.
Oznacza to, że misja ojca nie wynika z konwenansów społecznych ani z przemijających modeli kulturowych.
Wypływa bezpośrednio z odwiecznego planu Boga.
Ojciec w pierwotnym zamyśle Boga
W Księdze Rodzaju znajdujemy fundament całej antropologii chrześcijańskiej.
Bóg stwarza mężczyznę i kobietę równych w godności, ale posiadających wzajemnie uzupełniające się zadania.
Pismo Święte nigdy nie przedstawia tej komplementarności jako rywalizacji.
Tym bardziej jako walki o władzę.
Od samego początku mężczyzna otrzymuje szczególną odpowiedzialność za swoją rodzinę.
To on jako pierwszy otrzymuje polecenie uprawiania i strzeżenia ogrodu.
To on jako pierwszy odpowiada przed Bogiem po grzechu pierworodnym.
Kiedy Adam i Ewa okazują nieposłuszeństwo, Bóg najpierw woła Adama.
Nie dlatego, że Ewa była mniej ważna.
Lecz dlatego, że Adamowi została powierzona szczególna odpowiedzialność.
Ta zasada przewija się przez całą historię zbawienia.
Ojciec odpowiada za swój dom.
Nie dlatego, że panuje.
Lecz dlatego, że służy.
Co naprawdę oznacza być głową rodziny?
Jednym z najbardziej błędnie rozumianych fragmentów całego Pisma Świętego jest piąty rozdział Listu do Efezjan.
Święty Paweł pisze:
„Mąż jest głową żony, jak Chrystus jest Głową Kościoła.” (Ef 5,23)
Wielu czyta tylko to zdanie.
Zapominając o następnym.
„Mężowie, miłujcie żony, tak jak Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie.” (Ef 5,25)
Tutaj znajduje się klucz.
Jak kocha Chrystus?
Służąc.
Obmywając stopy.
Przebaczając.
Chroniąc.
Poświęcając samego siebie.
Umierając na Krzyżu.
Dlatego chrześcijański autorytet nigdy nie polega na narzucaniu własnej woli.
Polega na tym, by jako pierwszy składać ofiarę z samego siebie.
Chrześcijański ojciec nie przewodzi z wygodnego fotela.
Przewodzi z krzyża codziennego życia.
Pater familias w Tradycji Kościoła
Pierwsi chrześcijanie doskonale rozumieli tę misję.
Ojcowie Kościoła nieustannie mówili o domu jako o małym Kościele.
Święty Jan Chryzostom zachęcał ojców:
„Uczyń swój dom Kościołem.”
Nie oczekiwał, że to kapłan będzie odpowiedzialny za całe wychowanie dzieci.
Ta misja należała przede wszystkim do rodziców.
Święty Augustyn podkreślał, że rodzina jest pierwszym miejscem, w którym powinno być głoszone Ewangelia.
Kilka wieków później święty Tomasz z Akwinu wyjaśnił, że wychowanie z prawa naturalnego należy do rodziców.
Kościół nigdy nie zmienił tego nauczania.
Katechizm stwierdza, że rodzice są pierwszymi odpowiedzialnymi za wychowanie swoich dzieci.
Nie tylko za ich edukację szkolną.
Lecz za całe ich wychowanie ludzkie i duchowe.
Autorytetu moralnego nie narzuca się — zdobywa się go
Wielu ojców pragnie, aby dzieci były im posłuszne.
Niewielu jednak zadaje sobie pytanie, czy są godni naśladowania.
Prawdziwy autorytet rodzi się z przykładu.
Dzieci natychmiast dostrzegają brak spójności.
Nie wystarczy powiedzieć:
„Nie kłam.”
Jeśli sam ojciec oszukuje.
Nie wystarczy powiedzieć:
„Idź na Mszę Świętą.”
Jeśli sam nigdy nie przekracza progu kościoła.
Nie wystarczy domagać się szacunku.
Jeśli traktuje swoją żonę z pogardą.
Ojciec wychowuje o wiele bardziej tym, co robi, niż tym, co mówi.
Wiarygodność jest najpotężniejszą formą wychowania.
Pierwsza katecheza odbywa się w domu
Wielu uważa, że to parafia formuje chrześcijan.
Nie do końca.
Parafia pomaga.
Szkoła współpracuje.
Kapłan towarzyszy.
Ale wychowuje dom rodzinny.
Jeżeli dziecko przez dwadzieścia lat widzi swojego ojca modlącego się każdego wieczoru, ten obraz pozostanie w jego sercu na zawsze.
Jeżeli widzi go regularnie przystępującego do spowiedzi.
Czytającego Biblię.
Pomagającego ubogim.
Przebaczającego.
Proszącego o przebaczenie.
Takie dziecko otrzyma katechezę, której nigdy nie zapomni.
Żaden katecheta nie jest w stanie zastąpić domu całkowicie obojętnego wobec Boga.
Ojciec jako kapłan domowego Kościoła
Chociaż kapłaństwo sakramentalne przysługuje wyłącznie wyświęconym kapłanom, istnieje również powszechne kapłaństwo wszystkich wiernych otrzymywane na chrzcie.
W rodzinie ojciec pełni bardzo konkretną funkcję duchową.
Powinien błogosławić posiłki.
Prowadzić modlitwę różańcową.
Czytać Ewangelię.
Uczyć Katechizmu.
Wprowadzać dzieci w rok liturgiczny.
Obchodzić święta chrześcijańskie.
Wyjaśniać znaczenie Adwentu.
Wielkiego Postu.
Triduum Paschalnego.
Największych uroczystości.
W ten sposób wiara przestaje być jedynie przedmiotem nauki.
Staje się stylem życia.
Święty Józef — doskonały wzór chrześcijańskiego ojca
Po Bogu Ojcu żaden człowiek nie otrzymał tak wielkiej misji ojcowskiej jak święty Józef.
Nie był biologicznym ojcem Jezusa.
A jednak był prawdziwym ojcem zgodnie z misją powierzoną mu przez Boga.
W Ewangeliach nie wypowiada ani jednego słowa.
A mimo to nieustannie przemawia swoimi czynami.
Chroni.
Pracuje.
Jest posłuszny.
Słucha Boga.
Ucieka do Egiptu, aby ocalić Dziecię.
Wraca, gdy Bóg mu to nakazuje.
Wychowuje Jezusa.
Uczy Go zawodu.
Wprowadza Go w tradycje Izraela.
Prowadzi Go do Świątyni.
Każdy ojciec może patrzeć na świętego Józefa.
Nie musi być doskonały.
Musi być wierny.
Wychowywać dla Nieba, a nie jedynie dla sukcesu
Współczesna kultura mierzy sukces ojca osiągnięciami szkolnymi jego dzieci.
Ich karierą.
Ich sytuacją finansową.
Ich prestiżem społecznym.
Bóg jednak zada zupełnie inne pytania.
Czy nauczyłeś ich kochać?
Czy nauczyłeś ich modlić się?
Czy prowadziłeś ich do sakramentów?
Czy zobaczyli w tobie oblicze Chrystusa?
Syn lub córka mogą zostać lekarzem, inżynierem albo odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą.
Ale jeśli utracą swoją duszę, cóż naprawdę zyskali?
Jezus ostrzega:
„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swojej duszy szkodę poniósł?” (Mk 8,36)
Priorytetem chrześcijańskiego ojca nie jest wychowanie wybitnych specjalistów.
Jego zadaniem jest wychowanie świętych.
Dyscyplina jako wyraz miłości
Jednym z największych nieporozumień naszych czasów jest utożsamianie miłości z pobłażliwością.
Biblia uczy dokładnie czegoś przeciwnego.
Księga Przysłów mówi:
„Bo kogo Pan miłuje, tego karci, jak ojciec syna, którego kocha.” (Prz 3,12)
Chrześcijańska dyscyplina nigdy nie ma na celu upokarzania.
Jej celem jest wychowywanie.
Korygowanie.
Prowadzenie.
Ratowanie.
Ojciec, który nigdy nie upomina swoich dzieci z obawy przed utratą ich sympatii, ostatecznie pozostawia je na pastwę własnych nieuporządkowanych pragnień.
Prawdziwy autorytet wyznacza jasne granice z cierpliwością, sprawiedliwością i miłosierdziem.
Niebezpieczeństwo przekazania całego wychowania innym
Dzisiaj wielu rodziców niemal całkowicie oddało wychowanie swoich dzieci innym.
Szkoła wychowuje.
Internet dostarcza rozrywki.
Media społecznościowe kształtują sposób myślenia.
Gry komputerowe zajmują ich czas.
Influencerzy przekazują wartości.
A rodzice są niemal nieobecni.
Nie zdając sobie z tego sprawy, wielu z nich wyrzekło się swojej misji.
Jeśli ojciec nie przekaże wiary, ktoś inny przekaże zupełnie inną wizję świata.
Nigdy nie istnieje wychowawcza pustka.
Zawsze ktoś zajmuje to miejsce.
Dlatego dom powinien na nowo stać się miejscem głębokich rozmów.
Wspólnej lektury.
Chwil modlitwy.
Ciszy.
Dialogu.
Prawdziwej obecności.
Ojciec ewangelizuje również poprzez swoją pracę
Praca nigdy nie była jedynie sposobem zarabiania pieniędzy.
Już od Księgi Rodzaju ukazuje się jako udział w stwórczym dziele Boga.
Kiedy dziecko widzi swojego ojca pracującego uczciwie, odpowiedzialnie i w duchu służby, otrzymuje lekcję moralną znacznie głębszą niż jakiekolwiek słowa.
Praca wykonywana z prawością uczy ofiarności, wytrwałości i wielkoduszności.
Dlatego ojciec powinien wystrzegać się uczynienia ze swojej pracy bożka, który pochłonie cały jego czas. Zachowanie właściwej równowagi między obowiązkami zawodowymi a życiem rodzinnym jest również kwestią sprawiedliwości. Dzieci potrzebują chleba, który ojciec zdobywa swoją pracą, ale potrzebują także jego obecności, rozmów i czułości. Żaden sukces zawodowy nie zastąpi lat utraconych z tymi, których Bóg mu powierzył.
Przekazywanie wiary zaczyna się na długo przed słowami
Dzieci uczą się, obserwując.
Obserwują, jak ojciec traktuje ich matkę.
Jak reaguje na trudności.
Jak znosi cierpienie.
Jak mówi o innych.
Jak korzysta z pieniędzy.
Jak przebacza.
Jak się modli.
Jak potrafi zachować milczenie.
Na długo przed tym, zanim zrozumieją Credo, nauczyły się już, co znaczy być chrześcijaninem, patrząc na życie swoich rodziców.
Dlatego świętość przeżywana na co dzień posiada ogromną moc ewangelizacyjną.
Ojciec, który potrafi przeprosić za swój błąd, uczy pokory.
Ojciec, który pozostaje wierny w chorobie, uczy nadziei.
Ojciec, który zachowuje radość pośród prób, uczy ufności wobec Bożej Opatrzności.
Dzieci bardzo rzadko zapominają takie lekcje.
Duchowa walka ojca
Bycie chrześcijańskim ojcem oznacza również bycie duchowym strażnikiem własnego domu.
Pismo Święte przypomina nam, że nasza walka nie toczy się jedynie z widzialnymi trudnościami, lecz także z duchowym złem:
„Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności.” (Ef 6,12)
To wymaga czujności.
Nie wystarczy chronić domu zamkami i alarmami.
Trzeba również czuwać nad tym, co dociera do rodziny przez oczy i uszy: nad książkami, ekranami, muzyką, treściami cyfrowymi i rozmowami. Ojciec nie jest powołany do tworzenia atmosfery lęku, lecz domu, w którym mogą rozkwitać prawda, piękno i cnota.
Gdy ojciec zawiódł
Wielu mężczyzn czyta te słowa z bólem.
Być może byli nieobecni.
Być może poświęcili zbyt wiele czasu pracy.
Być może zaniedbali religijne wychowanie swoich dzieci.
Być może popełnili poważne błędy.
Ewangelia niesie ogromną nadzieję.
Dopóki człowiek żyje, istnieje możliwość nawrócenia.
Nigdy nie jest za późno, aby zacząć modlić się z własnymi dziećmi.
Nigdy nie jest za późno, aby poprosić o przebaczenie.
Nigdy nie jest za późno, aby powrócić do sakramentów.
Nigdy nie jest za późno, aby odbudować zranioną relację.
Łaska Boża może odnowić to, co wydawało się bezpowrotnie utracone.
Dzieci nie potrzebują ojca doskonałego.
Potrzebują ojca pokornego, który szczerze dąży do świętości.
Dziedzictwo, które nigdy nie przemija
Materialne spadki zawsze w końcu przemijają.
Domy niszczeją.
Konta bankowe się zmieniają.
Przedsiębiorstwa powstają i znikają.
Wiara przekazywana z pokolenia na pokolenie może jednak trwać przez całe stulecia.
Wielu świętych poznało Chrystusa dzięki rodzicom, którzy modlili się, uczyli Katechizmu i żyli Ewangelią w sposób konsekwentny. Jedno pokolenie świętych ojców może odmienić duchowy los całej rodziny.
Prawdziwe dziedzictwo pozostawione przez ojca nie mierzy się dobrami materialnymi, lecz duszami, które doprowadził do Boga.
Pilne wezwanie dla naszych czasów
Kościół potrzebuje świętych kapłanów.
Potrzebuje wiernych osób konsekrowanych.
Potrzebuje oddanych katechetów.
Ale przede wszystkim potrzebuje świętych ojców.
To bowiem w chrześcijańskich rodzinach rodzą się przyszłe powołania, przyszłe chrześcijańskie rodziny, przyszli obywatele i przyszli świadkowie Chrystusa.
Odnowa społeczeństwa nie rozpocznie się w parlamentach.
Ani na uniwersytetach.
Ani w mediach społecznościowych.
Rozpocznie się wtedy, gdy ojcowie ponownie uklękną do modlitwy razem ze swoimi dziećmi.
Gdy na nowo otworzą Biblię w salonie swojego domu.
Gdy nauczą, że niedziela należy do Pana.
Gdy z pokorą poproszą o przebaczenie.
Gdy będą kochać swoje żony tą samą ofiarną miłością, jaką Chrystus umiłował Kościół.
Gdy zrozumieją, że ich autorytet nie polega na tym, by im służono, lecz by sami służyli.
Chrześcijański pater familias nie przewodzi siłą, lecz przykładem. Nie zdobywa serc strachem, lecz miłością zdolną do ofiary. Jego misja nie kończy się wtedy, gdy zapewni rodzinie pożywienie, ubranie czy dobrą edukację; osiąga swoją pełnię dopiero wtedy, gdy prowadzi swoich bliskich ku życiu wiecznemu.
W świecie, który zdaje się zapominać o prawdziwym znaczeniu ojcostwa, Kościół nadal z niezachwianą stanowczością głosi jasną prawdę: ojciec jest powołany przez Boga, aby być strażnikiem wiary, sługą jedności rodziny i świadkiem Ewangelii w sercu własnego domu. To właśnie tam, w prostocie codziennego życia, rozgrywa się jedna z najważniejszych bitew naszych czasów.
Święci ojcowie wychowują silne dzieci.
A silne dzieci, umocnione łaską Bożą, potrafią budować mocne rodziny, żywe wspólnoty i bardziej sprawiedliwe społeczeństwo, ponieważ od najmłodszych lat uczą się, że prawdziwa wielkość nie polega na panowaniu nad innymi, lecz na miłości, jaką umiłował nas Chrystus.